Koszykarze Tasomix Rosiek Stali konsekwentnie ogrywają w 3mk Arenie Ostrów kolejnych faworytów. W meczu 19. kolejki Orlen Basket Ligi pokonali lidera - Kinga Szczecin 81:76.
Pojedynek z Kingiem Szczecin był meczem o dwóch obliczach. W pierwszej połowie minimalną przewagę mieli goście i to oni nadawali ton grze, po przerwie zaś lepiej zagrali Ostrowianie i to oni zapisali na swoje konto siódme z rzędu zwycięstwo na własnym parkiecie.
Pierwsze dwie kwarty miały podobny przebieg – dobry początek Stali, później przewaga Kinga i odrabianie strat w końcówce przez gospodarzy. I tak w pierwszych minutach Ostrowianie prowadzili 2:0, 6:3 i 8:6, ale po dwóch trójkach gości zrobiło się 8:12. W siódmej minucie przewaga Szczecinian urosła do 6 punktów (13:19) i choć Stal w kolejnych akcjach zniwelowała część strat, to trafienie gości w ostatniej akcji na 21:24 wydawało się, że rozstrzygnęło losy pierwszej odsłony. Była to jednak ostatnia akcja gości. A choć tym razem Stal nie przeprowadziła błyskotliwej „akcji ostatniej szansy” to i tak postawiła na swoim – w ostatniej sekundzie Gibson dał się sfaulować w sytuacji, w której szanse na trafienie do kosza miał niewielkie. A że „niby-rzut” Gibsona miał miejsce za linią 6,25 metra, sędziowie przyznali mu trzy rzuty wolne, które zawodnik Stali wykorzystał ze 100-procentową skutecznością doprowadzając do remisu 24:24.
Kwarta druga to znów prowadzenie Stali w pierwszych minutach (26:24 i 28:26), później kolejna 6-punktowa przewaga Kinga (30:36 i 33:39) i skuteczna pogoń w ostatnich minutach. I znów do remisu (41:41) Stal doprowadziła po rzutach wolnych w ostatnich sekundach, a skutecznym ich egzekutorem był Lukas Sakota.
A’props skuteczności, to Ostrowianom w ogóle w tym meczu nie wychodziły rzuty za trzy i tylko 2 razy na 20 prób udało im się zdobyć punkty z dystansu. Nadrabiali to jednak skutecznością w rzutach za dwa (71%), a przede wszystkim twardą i konsekwentną obroną, co pozwalało im „trzymać wynik” w pierwszej połowie i skutecznie zaatakować w drugiej.
O losach meczu rozstrzygnęły pierwsze minuty trzeciej kwarty. Już w pierwszej akcji Stal objęła prowadzenie po trafieniu Mejerisa, a w ciągu pięciu minut Ostrowianie zdobyli 12 punktów przy zaledwie jednym trafieniu gości (53:44). Szczecinianie ruszyli co prawda do odrabiania strat, ale udało im się tylko zbliżyć na 5 oczek (53:48), gdyż Stal ponownie przejęła inicjatywę i po 6-punktowej serii, na dwie minuty przed końcem kwarty prowadziła 59:48. Również tym razem kwartę kończyły rzuty wolne, ale tym razem w wykonaniu ekipy gości. Jednak dwa zdobyte w ten sposób punkty pozwoliły im jedynie zbliżyć się na 61:56.
Czwartą kwartę akcją 2+1 rozpoczął Jackson (64:56), tym razem jednak King nie pozwolił Stali na rozwinięcie skrzydeł. Szczecinianie odpowiadali trafieniami na trafienia gospodarzy, a w czwartej minucie zbliżyli się na 3 punkty (66:63). Po przerwie dla trenera Urbana znów akcją 2+1 popisał się Jackson, a chwilę później sytuację uspokoił Sakota rzucając na 71:63. Upływający czas wprowadził nerwowość w szeregi gości, a choć Ostrowianom również przytrafiały się błędy, to na trzy minuty przed końcem meczu po kolejnym trafieniu Sakoty Stal znów prowadziła 11 punktami 75:64. Minutę później Szczecinianie zdobyli trójkę, jednak do odrobienia nadal mieli 8 oczek, a rzut za trzy w ostatniej akcji pozwolił im jedynie zmniejszyć rozmiary porażki do punktów 5.
Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski - King Szczecin 81:76 (24:24, 17:17, 20:15, 20:20)
Tasomix Rosiek Stal: Jackson 23, Sakota 15, Mejeris 11, Gibson 11, Pluta 9, Laster Jr. 6, Gołębiowski 4, Brzović 2, Czostka 0.
King: Roberts 21, Popović 14, Freidel 12, Gielo 9, Roach 6, Novak 5, Egner 5, Kostrzewski 4, Żołnierewicz 0.
Fot. Rafał Jakubowicz Fotografia
Komentarze
Zostaw komentarz