Z dobrej strony pokazali się piłkarze ręczni Rebud KPR Ostrovii w wyjazdowym meczu z Industrią Kielce. Ostrowianie ostatecznie przegrali 30:37, ale trochę "nastraszyli" faworyta.
W pierwszej rundzie w Ostrowie Kielczanie byli zdecydowanie lepsi od Ostrovii wygrywając 38:24. Tymczasem do rewanżu biało-czerwoni przystąpili bardzo skoncentrowani i wykorzystując "eksperymentalny" skład rywali objęli 2-bramkowe prowadzenie (2:4), które utrzymywali do 15 minuty. Roszady kadrowe trenera Dujszebajewa sprawiły, że przy wyniku 5:7 gospodarze zabrali się za odrabianie strat i szybko wyszli na prodzenie 8:7, którego już nie oddali do końca meczu.
Przyznać trzeba, że ów szturm Kielczan nie złamał woli walki Ostrovii i choć gospodarze szybko uzyskali 4-bramkową przewagę (12:8), to z czasem udało się Ostrowianom zbliżyć na 17:15. W ostatniej minucie pierwszej połowy mieli oni nawet piłkę na bramkę kontaktową, ale błąd w ataku sprawił, że ostatniego gola przed przerwą zdobyła Industria wygrywając pierwszą połowę 18:15.
W drugiej połowie przez 10 minut toczyła się wyrównana gra. Przy wyniku 23:20 dwa gole zdobyli Kielczanie odskakując na 5 bramek (25;20), ale Ostrovia znów pokazała charakter i w 48 minucie zbliżyła się na 27:25. Niestety i tym razem, tak jak w pierwszej połowie, biało-czerwonym zdarzył się dłuższy przestój, który tym razem kosztował ich stratę aż 6 bramek (33:25). Tym samym w ostatnich minutach pozostało Ostrowianom walczyć o honor. W ostatniej akcji meczu Smolikau zdobył bramkę na 37:30 i w ten sposób Ostrovia jako jedna z nielicznych drużyn w Polsce może się pochwalić zdobyciem 30 bramek w meczu z hegemonem polskiej ligi.
Industria Kielce - Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski 37:30 (18:15)
Komentarze
Zostaw komentarz