Po wysoko wygranym meczu w Kwidzynie, rewanż w walce o półfinał Orlen Superligi wydawał się formalnością. Tymczasem po dramatycznej końcówce Rebud KPR Ostrovia przegrała z Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn 27:33 i w dwumeczu okazała się lepsza od rywali zaledwie o 2 bramki.
Wynik meczu w 2 minucie otworzył Burzak, goście jednak w kolejnych akcjach zdobyli trzy bramki z rzędu i od tego momentu Ostrovia musiała gonić wynik. Biało-czerwoni w 5 minucie doprowadzili do remisu 3:3, a po okresie wyrównanej gry udało im się w 11 minucie po raz drugi i ostatni w tym meczu wyjść na prowadzenie (8:7). Bramkę dającą prowadzenia zdobył Gawaszeliszwili, ale chwilę później Gruzin otrzymał 2-minutową karę, co wykorzystali goście zdobywając dwie bramki (8:9). Po 15 minutach gry mieliśmy remis 10:10, później jednak Kwidzynianie znów zdobyli dwie bramki z rzędu i przy wyniku 10:12 trener Rasmussen uznał, że warto poprosić o czas. Przerwa wybiła z rytmu rywali, ale i biało-czerwoni mieli problemy z grą w ataku. Paradoksalnie, dopiero w 23 minucie grając w osłabieniu Ostrovia doprowadziła do remisu 13:13. Goście szybko jednak odzyskali 2-bramkową przewagę i utrzymali ją mimo 2-minutowej gry w osłabieniu. W ostatniej minucie przed przerwą przy wyniku 15:16 biało-czerwoni wywalczyli rzut karny, po którym zdobyli bramkę ustalając wynik pierwszej połowy na 16:16.
Początek drugiej połowy nie przyniósł zmiany obrazu gry. Zespół z Kwidzyna dość szybko odzyskał 2-bramkową przewagę, a Ostrovia znów musiała gonić wynik. W 37 minucie gościom udało się powiększyć prowadzenie do 3 bramek (19:22), a chwilę później biało-czerwoni znów musieli grać w osłabieniu. Udało im się przetrwać ten trudny czas, a przy wyniku 22:24 obie drużyny utknęły na kilka minut i mimo serii udanych interwencji Kacpra Ligarzewskiego Ostrowianie nie potrafili zniwelować strat. Zniecierpliwiony tym stanem rzeczy trener Rasmussen poprosił o przerwę i choć nie od razu przyniosła ona efekt, to w końcu Patryk Marciniak rzucił bramkę na 23:24. W 51 minucie przy wyniku 24:26 bezbłędny jak dotąd Adamski nie wykorzystał rzutu karnego i był to początek dramatu, którego kibice byli świadkami w kolejnych minutach. W kolejnej akcji rywale ponownie odskoczyli na 3 gole, a dodatkowo Misiejuk trafił na ławkę kar. I po raz kolejny Ostrovia grając w osłabieniu dała sobie radę, by po wyrównaniu sił dać sobie wbić gola na 25:29. W 55 minucie najpierw karę otrzymał Gawaszeliszwili, chwilę później Smolikow, a kibice w 3mk Arenie przestali liczyć na zwycięstwo Ostrovii, a zaczęli liczyć bramki. Biało-czerwoni mieli 8 gole zapasu z Kwidzyna, ale po trafieniu gości na 25:30, pozostały już tylko 3. W następnej akcji Szpera wywalczył rzut karny, którego Adamski wykorzystał, ale później dwa razy trafili goście i zrobiło się 26:32 na trzy minuty przed końcem meczu. Trener Rasmussen kolejny raz poprosił o przerwę i choć i tym razem nie przyniosła ona natychmiastowego efektu, to jednak okazała się momentem przełomowym. Zaraz po przerwie siły się wyrównały, ale akcja ofensywna Ostrovii zakończyła się wyrzuceniem piłki na aut i Kwidzynianie stanęli przed szansą odrobienia 7 bramki. Tym razem jednak dobrze w obronie spisał się Urbaniak przejmując piłkę, a w ataku Adamski zdobył bramkę na 27:32. Serię dobrych zagrań uzupełnił Krekora broniąc rzut rywali i na minutę przed końcem meczu można było odetchnąć z ulgą mając 3 bramki „zapasu”.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 27:33. I choć tak wysoka porażka z 6. zespołem w tabeli chluby nie przynosi, to pozostaje cieszyć się z awansu do półfinału. Być może też warto wziąć przykład z rywali i spróbować w półfinale postraszyć Industrię Kielce, która mimo swojej siły boryka się też ze swoimi problemami, a dwumecz z Ostrovią będzie pierwszym poważnym wyzwaniem przed trenerem Krzysztofem Lijewskim, który zastąpił Talanta Dujszebajewa, po tym jak twórca potęgi kieleckiego klubu dość niespodziewanie postanowił zakończyć współpracę z Industrią. Pierwsze mecze półfinałowe odbędą się już w najbliższy weekend.
Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski - Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn 27:33 (16:16)
Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski: Ligarzewski, Zimny, Krekora - Adamski 11 (6/7), Gavashelishvili 4, Burzak 3, Frankowski 3, Kamyszek 2, Marciniak 1, Smolikau 1, Szpera 1, Urbaniak 1, Klopsteg, Krok, Misiejuk, Wojciechowski
Karne: 6/7
Kary: 12 min. (Gavashelishvili, Smolikau, Misiejuk - 4 min.)
Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn: Zakreta, Pisarkiewicz - Milicević 6 (3/3), Czarnecki 5, Kostro 4, Landzwojczak 4, Lewczyk 4, Malczak 3, Papaj 3, Łazarczyk 2, Pilitowski 1 (1/2), Skierka 1, Bekisz, Mucha, Pilitowski, Stempin
Karne: 4/5
Kary: 8 min. (Landzwojczak - 4 min., Łazarczyk, Skierka - 2 min.)
Komentarze
Zostaw komentarz