AKTUALNOŚCISportPiłka nożnaŻużelKoszykówkaPiłka ręcznaLekkoatletykaTenis stołowySiatkówkaPozostałe sporty

Nieobliczalni

Koszykówka

Pokonując we Wrocławiu „mistrzów własnego parkietu” Śląsk 77:73 koszykarze Tasomix Rosiek Stali pokazali, że są zespołem nieobliczalnym.

Po trzech niezbyt udanych meczach, w których Stal odniosła tylko jedno zwycięstwo pokonując zamykające tabelę Miasto Szkła Krosno, wydawało się że ekipa Andrzeja Urbana przechodzi lekki kryzys. Szczególnie bolesną była poniedziałkowa porażka w Ostrowie z Zastalem Zielona Góra – nie dość że Ostrowianie stracili miano „mistrzów własnego parkietu” to jeszcze dostarczyli punkty bezpośredniemu rywalowi w walce o awans do play-off / play-in.

W tej sytuacji trudno było doszukiwać się atutów Stali w starciu ze Śląskiem Wrocław. Nie dość, że Wrocławianie wespół z Kingiem Szczecin mieli najlepszy w lidze bilans meczów u siebie, to dla odmiany Stal legitymuje się najgorszym bilansem meczów wyjezdowych w gronie drużyn walczących o awans do dalszej części rozgrywek.

Stal Ostrów pokazała jednak, że ze Śląskiem grać lubi i potrafi. Co prawda mecz rozpoczął się od prowadzenia gospodarzy (5:2 i 7:4), ale na 7 punktach Wrocławianie utknęli pozwalając Stali na 8-punktową serię (7:12). Miejscowi co prawda szybko odrobili straty (16:16) i wydawało się, że była to chwilowa ich słabość, ale przy wyniku 18:18 stało się coś nieoczekiwanego. Stal bowiem konsekwentnie punktowała akcja za akcją i przez dwie i pół minuty tylko raz w ataku pomylił się Jackson, tymczasem Śląsk raził nieporadnością nie potrafiąc przeprowadzić żadnej skutecznej akcji. To sprawiło, że na minutę przed końcem kwarty żółto-niebiescy prowadzili aż 12 punktami (18:30), a rzut za trzy Jacksona ustalił wynik pierwszej odsłony na 20:33.

Gospodarze bardzo chcieli jak najszybciej odrobić straty, ale druga kwarta rozpoczęła się od trójki Sakoty (20:36). Śląsk odpowiedział trójką, ale widać było że obie drużyny postawiły na twardą obronę, którą sforsować było trudno, a efektem tego była mała ilość celnych rzutów. Po czterech minutach gry wynik kwarty był remisowy 3:3. W połowie kwarty Śląskowi udało się zbliżyć na 11 oczek (27:39), a w siódmej minucie na 10 (33:43). Stal jednak nie zamierzała wyłącznie się bronić. W kolejnych dwóch minutach raz jeszcze popisała się serią, tym razem 8 punktów, co dało jej rekordowe 18-punktowe prowadzenie (33:51). Końcówka kwarty Ostrowianom jednak się nie udała. Kiedy gospodarze na niespełna 4 sekundy przed końcem zdobyli trójkę trener Urban rozpisał swoim zawodnikom ostatnią szybką akcję. Niestety między innymi dzięki pomyłce sędziów punkty zamiast Stali zdobył Śląsk i kwarta zakończyła się remisowo przy wyniku 38:51.

Można było się zastanawiać, czy „klątwa trzeciej kwarty”, która w poprzednich dwóch meczach odwracała losy spotkań na niekorzyść Stali dotknie Ostrowian również we Wrocławiu. Próby były. Zaraz po przerwie, po dwójce Jacksona na 38:53 Śląsk ruszył do szturmu i w ciągu zaledwie dwóch minut z 15 punktów przewagi Stali pozostało 7 (47:54), a po kolejnych dwóch minutach 5 (49:54). Przestój żółto-niebieskich przełamał w końcu Gibson, a z czasem Stali udało się nawet odskoczyć na 8 oczek (52:60). Niestety problemem Ostrowian nie po raz pierwszy były rzuty wolne, które wykorzystywali średnio 1 na 2, Śląsk z kolei konsekwentnie próbował rzutów za trzy i choć ich skuteczność również nie była imponująca to jednak suma wszystkich zdarzeń złożyła się na wynik 59:63 przed ostatnią kwartą.

Mimo, że Stal z trzeciej kwarty wyszła obronną ręką, to można było odnieść wrażenie, że „wyrok” został jedynie odroczony do kwarty czwartej. W niej bowiem mimo oporu Ostrowian gospodarze dopięli swego i na cztery minuty przed końcem meczu doprowadzili do remisu 70:70. Kiedy Gibson rzucił tylko 1 z 2 rzutów wolnych Śląsk miał akcję na prowadzenie, ale i ona zakończyła się zdobyciem 1 punktu, zaś po akcji 2+1 Mejerisa Stal odskoczyła na 71:74. Nie mogło jednak zabraknąć dramaturgii. W ostatniej minucie na linii rzutów wolnych stanął Gibson, Amerykanin tym razem się nie pomylił podwyższając wynik na 71:76. Chwilę później zwycięstwo Stali mógł przypieczętować Jackson, ale on dla odmiany nie wykorzystał żadnego z rzutów wolnych. I wreszcie po trafieniu gospodarzy, przy wyniku 73:76 sfaulowany został Gołębiowski na 16 sekund przed końcową syreną. Kapitan Stali pierwszego rzutu nie trafił, ale za drugim razem się nie pomylił, a to oznaczało, że Śląsk w jednej akcji do remisu nie doprowadzi. Ostatecznie Wrocławianie nie zdobył już żadnego punktu i sensacyjne zwycięstwo Stali 77:73 stało się faktem.

WKS Śląsk Wrocław - Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski 73:77 (20:33, 18:18, 20:12, 15:14)

WKS Śląsk: Nizioł 14, Penava 12, Urbaniak 12, Williams 11, Gray 9, Czerniewicz 5, Luc 3, Sanon 2, Djordjević 2, Kulikowski
Tasomix Rosiek Stal: Mejeris 19, Gibson 17, Gołębiowski 16, Jackson 15, Sakota 6, Rutecki 2, Laster Jr. 2, Czoska, Brembly, Reid

Admin Admin

Udostępnij:


Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

AKTUALNOŚCI

Głosowanie

Zobacz wyniki

KALENDARZ WYDARZEŃ

18
Sobota
Kwiecień 2026
Kwiecień
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
3031
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
123
imieniny:
Apoloniusza, Bogusławy, Gościsławy